Showing posts with label cwiczenia duchowe. Show all posts
Showing posts with label cwiczenia duchowe. Show all posts

Monday, August 13, 2012

Medytacja07>Przybycie Ignacego do Monserratu


"Podróżował dalej do Montserratu rozmyślając, jak zawsze miał zwyczaj, o wielkich czynach, których zamierzał dokonać dla miłości Boga. Postanowił spędzić całą noc na czuwaniu pod bronią, nie siadając ani nie kładąc się, ale już to stojąc, już to klęcząc, przed ołtarzem Naszej Pani z Montserratu. Postanowił też, że tam porzuci swój strój a oblecze się w szaty i znamiona Chrystusa. Po modlitwie porozumiał się ze spowiednikiem, następnie odbył spowiedź z całego życia, która przygotowana pisemnie trwała trzy dni. Był to pierwszy człowiek, któremu wyjawił swoje postanowienie, ponieważ aż do tej pory nie mówił o tym żadnemu spowiednikowi" (Autob. 17).
            Ignacy jest w drodze trochę skalistej, trochę piaszczystej. Przebywa ją w samotności, aby się modlić. Tak dociera do opactwa benedyktyńskiego w Montserrat. Jest bardzo zmęczony całą drogą. Posiadając mentalność żołnierza postanawia spędzić całą noc na czuwaniu, chce swój miecz i sztylet złożyć przed ołtarzem Najświętszej Panny, aby oblec się w znamiona Chrystusa."Całą nie siadając ani nie kładąc się, ale już to stojąc, już to klęcząc przed ołtarzem Naszej Pani on modli się."
            To jest jego spotkanie z Chrystusem podczas nocy, pod matczynym spojrzeniem Maryi. Ignacemu przedłożone jest życie, jakże różne od poprzedniego. Teraz mu potrzeba ciszy i refleksji w celu dobrego przygotowania się. Zdaje sobie sprawę ze swej sytuacji jako grzesznika i czuje potrzebę zmiany życia i powrotu do Boga. Chce od tej pory być zawsze uczniem Chrystusa. W późniejszych latach napisze: "Grzech jest złem tak wielkim, że byłoby dobrem wszystkie trudności życia postawić na przeszkodzie choćby jednego grzechu. Grzech odsuwa człowieka od wpływu miłości Boga pozostawiając go w jego własnym egoizmie"
            Ignacy spowiada się bardzo szczegółowo, po uprzednim pisemnym przygotowaniu. Ma wielkie pragnienie pojednania się z Bogiem, z braćmi i powrotu do Kościoła w sposób widzialny. Dalej na drodze dialogu duchowego, z pokorą, jasnym poznaniem, odkrywa przed swoim spowiednikiem tajemnice swego życia, aby się upewnić, że podąża właściwą drogą w Kościele.

Pytania dotyczące twojego życia:
1. Z czym musiałbyś zerwać, aby być wolnym w naśladowaniu Chrystusa: czy są to sprawy materialne, uczuciowe czy też rodzinne, a może jeszcze coś innego?
2. Czy czujesz pragnienie wyspowiadania się, aby pojednać się z Bogiem, braćmi i Kościołem? Jak często się spowiadasz? Czy posiadasz stałego kierownika duchowego?
3. Czy zachowujesz otwartą postawę odnośnie kierownictwa duchowego? Czy poszukujesz w swoim kierowniku duchowym pomocy w zrozumieniu woli Bożej, czy też pragniesz tylko, aby potwierdzał twój sposób myślenia?
4. Czy szukasz chwil ciszy i samotności, aby być sam ze sobą i z Bogiem? Jak często ci się to zdarza?

Memento

            "Drogą najkrótszą, prawie jedyną do przebycia ku świętości jest posiadnie wstrętu do tego co światowe i co temu służy". (Ignacy Loyola, Egzamin Generalny)

Słowo Boże do medytacji - Ef 6, 10-20

Sunday, July 15, 2012

Pragnienia modlitwy


Jak modlić się regularnie w naszym codziennym zabieganym życiu? Jak wykroić czas na systematyczną modlitwę w nadmiarze zajęć i obowiązków, którymi nierzadko czujemy się przytłoczeni?


Oto, jaką radę daje doświadczony ojciec duchowny człowiekowi bardzo zapracowanemu, który nosi jednak w sobie głębokie pragnienie modlitwy: Jedynym rozwiązaniem będzie tu plan modlitw, którego nigdy nie zmienisz bez zasięgnięcia rady twojego duchowego kierownika. Ustal rozsądną porę, a gdy to zrobisz, trzymaj się jej za wszelką cenę. Uczyń z modlitwy swoje najważniejsze zadanie. Niech każdy wokół ciebie wie, że jest to jedyna rzecz, której nigdy nie zmienisz, i módl się zawsze o tej samej porze. Ustal dokładne godziny i trzymaj się ich. Wyjdź od znajomych, kiedy zbliża się ta pora. Po prostu niech wtedy będzie dla ciebie niemożliwa jakakolwiek praca, nawet gdyby wydawała ci się pilna, ważna i decydująca. Kiedy będziesz wierny temu postanowieniu, powoli się przekonasz, że nie ma sensu myśleć o wielu problemach, ponieważ i tak nie można ich rozstrzygnąć w tym czasie. I wtedy powiesz sobie w czasie tych wolnych godzin: Ponieważ nie mam teraz nic do roboty, mogę się modlić. I tak modlitwa stanie się równie ważna jak jedzenie i spanie; wolny czas, przeznaczony na to stanie się czasem uwalniającym, do którego przywiążesz się w dobrym sensie tego słowa (H. J. M. Nouwen).
Potrzebę systematyczności w modlitwie dobrze podkreśla słowo ćwiczenia, często używane przez św. Ignacego Loyolę w jego książeczce Ćwiczeń duchownych. Pod mianem Ćwiczenia duchowne — pisze św. Ignacy — rozumiem wszelki sposób odprawiania rachunku sumienia, rozmyślania, kontemplacji, modlitwy ustnej i myślnej. (...) Albowiem jak przechadzka i bieg są ćwiczeniami cielesnymi, tak podobnie ćwiczeniami duchownymi nazywam wszelki sposób przygotowania i usposobienia duszy do usunięcia wszelkich uczuć nieuporządkowanychModlitwa odruchowa i spontaniczna będzie w nas coraz głębsza, jeżeli równocześnie będziemy systematycznie podejmować ćwiczenie się w modlitwie. Wrażenie, jakie towarzyszy wielu ludziom, iż można w modlitwie odwołać się tylko do spontaniczności, jest złudne i prowadzi do zamierania w człowieku pragnienia modlitwy., a po ich usunięciu do szukania i znalezienia woli Bożej (ĆD, 1).
 Modlitwa domaga się walki
 Stwierdzenie, iż w modlitwie aż do ostatniego tchu potrzeba walki, może wydać się nam przytłaczające i pełne pesymizmu. Kiedy jednak głębiej zastanawiamy się nad ludzkim życiem, dochodzimy do wniosku, iż wiele ważnych dla człowieka spraw potrzebuje walki aż do ostatniego tchu. To samo stwierdzenie możemy odnieść do ludzkiej miłości. Ona także wymaga walki aż do ostatniego tchu. Nierzadko rozbicie małżeństwa, rodziny, przyjaźni, wspólnoty wynika właśnie z tego, iż łatwo popada się w rezygnację i nie walczy się o prawdziwe oddanie, o wzajemną ofiarność, przezwyciężenie urazów, o wzajemny dialog. Na pytanie, czy walka o prawdziwą miłość jest tylko udręką, może odpowiedzieć sobie tylko ten, kto naprawdę kocha.


 Nie czekajcie na ochotę do modlitwy

W naszej modlitwie nie liczy się najpierw to, czego doświadczamy w świecie uczuć. Doświadczenia uczuciowe, chociaż nieodłącznie towarzyszą modlitwie i są jej bardzo ważnym elementem, nie stanowią jednak ostatecznego kryterium jej autentyczności. Człowiek zaangażowany w modlitwę musi być czujny i rozeznawać, aby własnych poruszeń uczuciowych nie utożsamiać automatycznie z działaniem Boga.

Na modlitwie trzeba nam nieustannie powracać do podstawowej prawdy, że nigdy nie modlimy się sami. To Duch Święty, Duch Jezusa modli się w nas i przez nas. Wszystkie modlitwy liturgiczne Kościoła kończą się wezwaniem: Przez Chrystusa Pana naszego. Każda modlitwa, wspólnotowa czy osobista, jest modlitwą przez Chrystusa, w Chrystusie i z Chrystusem.
 Wierność w modlitwie
 Aby nasza modlitwa mogła wpływać na nasze życie i przemieniać je, musi być wierna. Nie wystarczy chwilowy modlitewny zapał i entuzjazm. Kiedy człowiek wchodzi w głęboką relację z Bogiem i pragnie, aby Bóg zawładnął jego życiem, to musi mieć świadomość, że rozpoczyna się w nim nowe życie. Wymaga ono troski, ofiary i pracy.

Doświadczenie mówi nam, że wierność Bogu, sobie i bliźniemu wymaga od nas walki. Modlitwa jest walką. Ten, kto rozpoczynając modlitwę unikałby wysiłku i zmagania, nie pozostanie jej wierny.

Aby się modlić w sposób wierny, trzeba podejmować decyzje modlitwy; nie raz na rok, miesiąc czy nawet raz na tydzień, ale każdego dnia, przed każdą modlitwą. Z czysto ludzkiego punktu widzenia brak nam motywów, aby się modlić. Aby obejrzeć dobry film, spędzić sympatyczny wieczór z przyjaciółmi nie potrzeba wielkiego wysiłku. Takie doświadczenia przychodzą nam łatwo. Jesteśmy po ludzku pociągani przez te czynności.

Wprawdzie mogą pojawić się w naszym życiu chwile, w których modlitwa będzie przychodziła nam łatwo. Częściej jednak będziemy doświadczać trudu modlitwy. Nierzadko staniemy przed jakąś pustką wewnętrzną, jakby przed jakąś niemożnością wydobycia z siebie czegokolwiek. Nieraz ogarnie nas niepokój i lęk o siebie, wątpliwości, czy nasza modlitwa ma sens. W takich chwilach dialog z Bogiem staje się trudny. Wierność modlitwie wymaga wówczas wewnętrznego zmagania.
Tej wierności na modlitwie domaga się od nas Jezus. Św. Paweł wielokrotnie zachęca nas, aby się modlić w każdym czasie, bez przerwy, przy każdej sposobności, w dzień i w noc. Sam również daje nam przykład takiej modlitwy (por. Ef 6, 18; Kol 1, 9; 1 Tes 3, 10; 5, 17; 2 Tes 1, 11).

Wierność na modlitwie to nie tylko wierność czasowi modlitwy, ale to przede wszystkim wierność wezwaniu, które Bóg kieruje do człowieka, wierność Jego miłości, Jego woli. Ta właśnie wierność wymaga jedności pomiędzy czasem modlitwy a życiem człowieka. Bóg wchodząc w ludzkie życie kładzie na nim swoją rękę, ogarnia je i przenika (Ps 139). Modlitwa i życie stają się wówczas jednym, ponieważ kieruje nimi jedna miłość Boga, jeden Jego Duch, jedna Jego wola.

Wierność Bożemu wezwaniu usłyszanemu na modlitwie sprawia, iż modlitwa przemienia życie; być może bardzo powoli, ale w sposób widoczny. Wierność Bogu na modlitwie przemienia najpierw serce człowieka, które kształtuje się na wzór Serca Jezusowego. Z serca zaś ludzkiego wypływają zarówno złe, jak i dobre czyny. Z serca niewiernego, poddanego pożądliwości, rodzą się złe czyny. Natomiast serce przemienione miłością Boga, rodzi czyny wierne tej miłości, czyny odmieniające życie.

Friday, June 29, 2012

Umiejętność rozeznawania duchowego

Przyjmując zatem, że w szerszej perspektywie wolę Bożą wyznaczają wiara, nadzieja i miłość, a szczegóły musimy dopracować wspólnie z Bogiem, bardzo przydatna staje się umiejętność rozeznawania duchowego. Poniżej w dwunastu punktach przedstawiam własne, współczesne ujęcie ponadczasowej mądrości Ignacego Loyoli, które jest rezultatem lektury fragmentów dotyczących rozeznawania duchów w Ćwiczeniach duchownych, listach i innych pismach świętego.
1. Ufajmy sprawom codziennym, zwykłym, powszechnym. Żyjmy chwilą obecną. Zdarza się, że ludzie żyją nieuleczoną przeszłością lub nieznaną przyszłością, chociaż Boga mogą odnaleźć blisko siebie, tu i teraz. Dobry duch nakłania nas, abyśmy postrzegali codzienne sprawy takimi, jakie one są, a nie takimi, jakie chcielibyśmy je widzieć, i abyśmy rozeznawali w nich obecność Boga. Często szukamy Go w rzeczach spektakularnych i niezwykłych, a tymczasem On daje się odnaleźć w chwilach pospolitych i spokojnych; przychodzi do nas, kiedy jesteśmy ubodzy, nadzy, w więzieniu, głodni i spragnieni. Wystrzegajmy się fałszywego pocieszenia. "Dobre może być wrogiem lepszego". Jesteśmy atakowani w najczulsze miejsca, a jednocześnie wabią nas współczesne używki (narkotyki, alkohol, seks, praca, hazard, technika, konsumpcja), które nigdy nie usuwają bólu istnienia, a jedynie na pewien czas ukrywają jego efekty.
2. Nie podejmujmy decyzji, kiedy jesteśmy przygnębieni. Poczekajmy, aż kryzys minie. Czasami najgorszych wyborów dokonujemy, kiedy znajdujemy się pod presją. Zawsze lepiej przeczekać najgorsze, aby potem, w bardziej sprzyjających warunkach, rozważyć wszystkie opcje.
3. Bądźmy nieufni wobec spraw "pilnych". Czasami trzeba szybko podjąć ważną decyzję. Jeżeli uda nam się zyskać choć odrobinę czasu, zawsze łatwiej nam będzie opracować najlepszy plan działania. Dobry duch pomaga zachować odpowiedni dystans i ustalić priorytety. Szczególną czujność powinniśmy wykazać w sytuacjach, kiedy podejmujemy życiową decyzję sprzeczną z innymi, równie ważnymi wyborami, których dokonaliśmy w okresie pocieszenia i spokoju.
4. Zachowujmy pokorę, która pozwoli nam korzystać z mądrych rad. Ludzie nie mają być samotnymi "skałami i wyspami". Mądrość krewnych, zaufanych przyjaciół, Kościoła, a czasami profesjonalistów jest nam potrzebna, ponieważ pomaga ze świadomym sumieniem podejmować najlepsze decyzje przed Bogiem. Pamiętajmy, że w słowie "posłuszeństwo" zawiera się odniesienie do "słuchania". Jeżeli chcemy być posłuszni Bogu sprawującemu władzę w naszym świecie i w naszym życiu, musimy nauczyć się, jak być dobrymi słuchaczami, ponieważ wierzymy, że Bóg nas słucha i wysłuchuje.
5. Dobry i zły duch zawsze działają zgodnie z pewnymi schematami. Czasami wydaje się nam, że "coś się wzięło z niczego". I czasami rzeczywiście tak jest, ale w większości przypadków dobre i złe rzeczy, które przydarzają się człowiekowi, mają własną historię i kontekst. Musimy ćwiczyć się w rozpoznawaniu znaków zarówno jednego, jak i drugiego. Musimy doskonalić się w dobrych sprawach i rozpoznawać puste obietnice złego ducha, który prowadzi nas w ślepy zaułek. Codzienny rachunek sumienia pomaga dostrzegać schemat działania Ducha Świętego.
6. Jedno z najlepszych podsumowań zasad działania dobrego i złego ducha zawarte jest w książce australijskiego jezuity Patricka O'Sullivana, Prayer and Relationship: Staying Connected. An Ignatian Perspective [Modlitwa a relacje: Pozostając w kontakcie. Perspektywa ignacjańska]. Autor podaje opisy cech dobrego i złego ducha:
 Znaki działania złego ducha  Znaki działania dobrego ducha
Utrata poczucia własnej wartości. Jesteśmy przygnębieni i myślimy (a nawet mówimy) o sobie rzeczy, których nigdy nie powiedzielibyśmy o innych.
Czujemy, jaka jest nasza prawdziwa wartość, wraca pewność siebie.
 Nadzieja umiera, jej światło gaśnie. Mamy wrażenie, że znaleźliśmy się w pułapce; że nie mamy dokąd pójść; że kręcimy się w kółko, lub że wpadliśmy do głębokiego, ciemnego dołu.  Nadzieja ożywa, wierzymy, że Jezus jest przy nas bez względu na wszystko. Pojawia się autentyczne wrażenie ruchu. "Nie musi tak być. Chcę i mogę coś z tym zrobić". Spada z nas jakiś ciężar, czujemy
 Pojawia się uporczywe uczucie przygniatającego ciężaru, mamy wrażenie, że coś nas przytłacza. Popadamy w cynizm (w nikim nie widzimy nic dobrego) lub użalamy się nad sobą.  Spada z nas jakiś ciężar, czujemy się lżejsi, wyzwoleni. Okazujemy więcej współczucia i wrażliwości na potrzeby innych.
 Nieustanne pytania i wątpliwości wywołują niepokój i prowadzą do zamętu. Bez przerwy rozmyślamy nad pojedynczymi zdarzeniami lub poświęcamy całą uwagę na rozwiązanie jednego problemu, a ostatecznie rozdrabniamy się i mamy znacznie mniej energii, niż kiedy zaczynaliśmy.  Pytania, którym towarzyszy poczucie jasności i brak wątpliwości. Powierzamy troski Jezusowi, a uwagę skupiamy nie tyle na naszej sprawie, co na relacji z Nim.
 Łatwo dajemy się wplątać w negatywne interakcje z innymi, które przekształcają się we wzajemne obwinianie i znajdują wyraz w postawie "ja mam rację, ty się mylisz". "Część ludzi nosi w sercach zwłoki dawnych związków, są oni uzależnieni od zranień, które mają potwierdzać ich tożsamość".  Koniecznie trzeba założyć, że każdy dobry chrześcijanin skłonny jest raczej pozytywnie interpretować twierdzenia innych ludzi niż potępiać je jako fałsz. (Nikt nie ma monopolu na prawdę). Odrywamy się od własnych zranień i jesteśmy w stanie się modlić. "Jezu, naucz mnie być takim, jakim chcesz mnie widzieć".
Kiedy myślimy o własnych grzechach i wadach, mamy o sobie złe mniemanie i trwamy w tym przekonaniu. Świadomości grzechu zawsze towarzyszy nadzieja, która pozwala odnowić relację z Jezusem i innymi ludźmi.


Patrick O'Sullivan podsumowuje: "Metoda działania złego ducha polega na odciąganiu człowieka od związków z innymi ludźmi; metoda działania dobrego ducha polega na pogłębianiu tych związków. To, na czym koncentrujemy uwagę, nadaje barwę wszystkim obszarom życia. Jeżeli skupiamy się głównie na rzeczach negatywnych, negatywne nastawienie zyskuje na sile. Jeżeli natomiast koncentrujemy się na »łasce« (która jest życiodajna), jej działanie będzie coraz silniejsze".
Wróćmy do współczesnego ujęcia mądrości Ignacego:
7. Dobra czy też lepsza decyzja, to tylko kolejna decyzja w życiu. Zły duch zawsze będzie nas przekonywał, że znajdujemy się w pułapce, z której nie ma wyjścia. Zawsze też będzie chciał osłabić naszą pamięć, abyśmy nieustannie powtarzali destrukcyjne zachowania, które przecież nigdy nie pomagają, a jedynie prowadzą do wyobcowania i utrudniają rozwiązanie każdego problemu. Pomocne może okazać się prowadzenie dziennika, w którym z odwagą i miłosierdziem dokonujemy oceny własnego życia i powtarzających się w nim schematów. Kiedy rozeznanie ma dotyczyć istotniejszych decyzji, możemy na marginesie sporządzić listę poruszeń przemawiających za rozwiązaniem A i poruszeń przemawiających za rozwiązaniem B oraz listę poruszeń przemawiających przeciw rozwiązaniu A i poruszeń przemawiających przeciw rozwiązaniu B. Nie chodzi jednak o to, aby sprawdzać, która lista jest dłuższa, lecz o to, aby zwrócić uwagę, do czego skłaniają się nasze serce i głowa.
8. Dobry duch jednoczy i wyzwala. Uczy, jak ujawniać to, co skrywane w ciemności. Zły duch dzieli, izoluje i zamyka nas w naszym strachu. Kiedy jesteśmy szczerzy wobec ludzi, których kochamy i którym ufamy, możemy być pewni, że działa w nas dobry duch. Nigdy nie zrobiliśmy, nie robimy ani nie zrobimy nic, co mogłoby sprawić, że Bóg przestanie nas kochać. Nie ma takiej rzeczy, której Bóg nie mógłby wybaczyć czy uzdrowić. Najpierw jednak musimy przyznać się do tego, kim jesteśmy i co zrobiliśmy. A potem wszystko jest możliwe.
9. Duch Święty zawsze jest obecny tam, gdzie zbiera się wspólnota wierzących w Boga. We wspólnocie odkrywamy, że nie my jedni musieliśmy dokonywać danego wyboru i nie my pierwsi stajemy przed podobnym problemem.
10. Głowa musi prowadzić dialog z sercem - potrzebujemy ich obu. Ludzie wierzący uważają czasami, że wiara to wyłącznie sprawa mózgu. W teologii istnieje oczywiście szanowana tradycja intelektualna, a jasność myślenia jest bardzo ważna, ale rozum musi utrzymywać kontakt z uczuciami i instynktami. Kiedy serce i głowa działają wspólnie, istnieje większa szansa, że zaangażujemy pełnię sił tam, gdzie możemy zrobić najwięcej dobrego dla największej liczby ludzi. Głowę możemy mieć pełną marzeń, także tych dobrych. W sercu przechowujmy pragnienia. Które przetrwają? Które po pewnym czasie stracą urok? Jakie są nasze najgłębsze pragnienia?
Testem ich autentyczności mogą być miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, opanowanie (Ga 5, 22). Jeżeli obecne są te znaki, można przypuszczać, że mamy do czynienia z działaniem Ducha Świętego.
11. Żadne dzieło przyczyniające się do nadejścia królestwa Bożego nie jest za małe, nieistotne czy pozbawione następstw. Czasami możemy ulec złudzeniu, że nasze stosunkowo niewielkie, codzienne przejawy uprzejmości nie mają większego znaczenia w ogólnym duchowym wymiarze. To nieprawda. Gdyby zdarzały się dni, w których byłoby więcej złych uczynków niż dobrych, na tym świecie nie dałoby się żyć. Proste i bezinteresowne przejawy dobroci mogą przejść niezauważone, ale to one zmieniają świat, ponieważ dzięki nim miłość Chrystusa wchodzi w naszą codzienność.
12. Wierność jest jednym z najwspanialszych darów Ducha Świętego. Dochowywanie wierności, kiedy trzeba stawić czoło przeciwnościom i kiedy ma się do wyboru inne alternatywy, jest heroicznym aktem miłości. To powiedziawszy, musimy podkreślić, że Pismo święte nakazuje nam "umrzeć dla siebie", a nie "zabić siebie". Nie jest, na przykład, wolą Boga, aby ktoś pozostawał w związku, w którym panuje przemoc fizyczna, emocjonalna i duchowa. Święty Ignacy zachęca, aby wyobrazić sobie, że w sprawie, którą rozeznajemy, udzielamy rady najlepszemu przyjacielowi. Co byśmy mu poradzili? Można też wyobrazić sobie, że leżymy na łożu śmierci i w myślach ponownie przyglądamy się własnemu życiu. Jakie życiowe wybory chcielibyśmy wspominać w takiej chwili? Należy mieć nadzieję, że byłyby to wybory pełne miłości, wiary i nadziei.

Sunday, June 10, 2012

Bądżmy uczniami Chrystusa !

Pan Cię woła ! Tak , Ciebie. Do Ciebie mówi !
  Czy duchowość jest dla ludzi świeckich?
  Czy można codzienność, pracę, obowiązki domowe łączyć z wsłuchiwaniem się w głos Boży, głębokim życiem modlitwą i apostolstwem?
Taki właśnie styl życia proponuje nasza Wspólnota.
Jesteśmy ludżmi różnych zawodów, zainteresowań, stanów, w różnym wieku.
Inspirację czerpiemy z Ćwiczeń Duchowych św. Ignacego Loyoli.
 Są wakacje, jeśli masz trochę wolnego czasu, zapraszamy Cię - przyjdż, zobacz !
Grupa Galilea ma spotkania : 17 czerwca, 10 lipca, 24 lipca .
Spotkania odbywają się w Jezuickim Ośrodku Milenijnym, w salce na dole zawsze o godzinie 20-tej.
Przyjdż koniecznie i zobacz i przekonaj się .
 Zapraszamy również wszystkich chętnych z pozostałych grup WŻCh, które mają wakacje. Jeśli masz czas i ochotę - przyjdż ! Czekamy!
I już teraz cieszymy się ze spotkania z Tobą.!

Monday, May 28, 2012

Medytacja03> wybór właściwego ukierunkowania swojego życia


3. Wybór właściwego ukierunkowania swojego życia

            "Doświadczenie doprowadziło go do zrozumienia, że jedne myśli czyniły go smutnym, inne zaś radosnym. I tak powoli doszedł do poznania różnicy duchów, które w nim działały - jednego szatańskiego, drugiego Bożego" (Autob.8). "Uzyskawszy niemałe światło z tego doświadczenia zaczął więcej rozmyślać o swoim przeszłym życiu i o tym, jaki wielki ciążył na nim obowiązek pokutowania za nie " (Autob.9).
            Ignacy patrzy z okna swojego pokoju, podziwia krajobraz i swoją wyobraźnią wzlatuje do utraty tego co w przeszłości: złudzeń, deprawacji, poszukiwania dyplomu, okazywania szacunku i bycia szanowanym, aparycja doskonałego żołnierza. To są wszystko ideały prowadzące do życia powierzchownego bez przyszłości.
            Ignacy całymi godzinami oddaje się lekturze i medytacjom. Sam Jezus przychodzi mu na spotkanie. On i Jego Duch przemieniają go i "spalają", pragną jego przemiany i nawrócenia na drodze "pielgrzymowania" ku nowemu. Ignacy w duchu odpowiedzialności przyjmuje te różnorodne myśli. Bierze pod uwagę zarówno te, które przynoszą strapienie jak i te, które są przyczyną radości. Rozpoczyna zgłębiać i analizować wszystkie te myśli, dokonując bilansu swojego osądu pragnień dobrych i złych.
            Konkluzja: musi pokutować. Jest człowiekiem prawym. Jego szlachetność ożywia się. Łaska Boża przemienia go i obdarowywuje go pragnieniem pojednania się z Bogiem, ludźmi i samym sobą.

Pytania dotyczące twojego życia:
1. Jak reagujesz na pojawiające się w tobie pragnienia bogacenia się, honorów i zachłannego zdobywania wiedzy? Czy kiedykolwiek zastanawiałeś się nad tym?
2. Czy spostrzegłeś już w sobie istnienie dobrych pragnień, które przynoszą ci radość? Które z nich częściej powracają?
3. Czy odnajdujesz w sobie skłonności do dóbr materialnych, czy wprost zachłanność, które krępują cię wewnętrznie i powodują strapienie?
4. Czy odnajdujesz Chrystusa w swej wewnętrznej "pielgrzymce", przez rozmyślanie i "lekturę duchową" wydarzeń twego życia?

Memento

            "W każdym dobrym wyborze, jeżeli chodzi o nas samych, oko naszej intencji winno być proste /por. Mt 6,22 i Łk 11,34/, wpatrzone jedynie w cel, dla którego jestem stworzony, a mianowicie dla chwały Boga, Pana naszego, i dla zbawienia mej duszy. I dlatego cokolwiek wybieram, powinno być pomocne do tego celu, dla którego jestem stworzony. Nie trzeba bowiem podporządkowywać i naciągać celu do środków, ale środki do celu" (C.D. 169).

Słowo Boże do medytacji - Mt 4,1-11

Saturday, April 7, 2012

Wielkanoc

Aby moją radość mieli w całej pełni


No więc Wielkanoc to niezwykłe święta. Niezwykłe również i z tego powodu, że stanowią dla nas niepowtarzalną okazję, by nauczyć się żyć w prawdziwej radości. Tej radość, którą św. Ignacy Loyola nazywał pocieszeniem, i która wypływa z poczucia bliskości Boga - miłośnika życia (Mdr 11,26). Ona stanowi wyraz naszej dojrzałości w wierze. W końcu jednym z darów Ducha Świętego jest radość (Gal 5,22). A św. Paweł nawoływał, byśmy nieustannie się radowali (Flp 4,4).

Św. Ignacy w ostatnim, "wielkanocnym" etapie Ćwiczeń duchowych, zachęca by prosić Boga o "łaskę wesela i silnej radości z powodu tak wielkiej chwały i radości Chrystusa, Pana naszego" (ĆD 221). Ta zachęta bierze się od samego Jezusa, który w czasie Ostatniej Wieczerzy prosił: "Teraz idę do Ciebie i tak mówię, będąc jeszcze na świecie, aby moją radość mieli w sobie w całej pełni" (J 17,13). Widać jak ważną sprawą jest radość, skoro sam Jezus, tuż przed swoją męką, prosił właśnie o nią.
Św. Ignacy zachęca, by prosić nie o jakąkolwiek radość, ale o "silną", proporcjonalną do wielkości wydarzenia, które świętujemy. Zmartwychwstanie jest przecież zwycięstwem nad cierpieniem i śmiercią! Jest wydarzeniem ukazującym nam, że nie ma nic, co można by porównać z chwałą i radością, która nas czeka (Rz 8,12). Ignacy nie chce, byśmy prosili o odrobinę radości dla naszego serca na różnego rodzaju trudne sytuacje. To byłoby zbyt małe. Chce, byśmy - mówiąc obrazowo - nie tyle przejęli radość do naszego serca, ale cali weszli w nieskończoną radość i wesele Jezusa z powodu Jego zwycięstwa nad cierpieniem i śmiercią. Cały rok warto o to prosić a w Oktawie Wielkanocy w sposób szczególny. Po to jest nam bowiem dana, abyśmy sycili się radością aż do wypełnienia wszystkich naszych wyschniętych kamiennych stągwi.                          


Wiecej nahttp://www.deon.pl/religia/duchowosc-i-wiara/zycie-i-wiara/art,618,ciesz-sie-tylko-nie-za-bardzo.html